Artykuły


Powstaje Polska Grupa Nasienna

Podczas Targów FERMA w Łodzi swoją działalność oficjalnie zainaugurowała Polska Grupa Nasienna – inicjatywa zrzeszająca przedstawicieli polskich prywatnych firm nasiennych. Grupa stawia sobie za cel zwiększenie udziału nasion polskich odmian na rynku krajowym i zagranicznym poprzez m.in. promocję polskiej genetyki i budowanie świadomości znaczenia polskich nasion wśród rolników.

Polska Grupa Nasienna to wspólna inicjatywa rodzimych producentów nasion traw. Poprzez swoje działania grupa chce zwrócić uwagę na rolę polskich nasion w rozwoju gospodarki rolnej w Polsce. Inicjatywa skupia przedstawicieli małych i średnich przedsiębiorstw zaangażowanych w promocję polskiego nasiennictwa. Działania grupy skierowane są do trzech głównych grup odbiorców: organizacji branżowych i instytucji rządowych, aby wypracować wspólne działania mające na celu promocję polskich nasion, rolników – w zakresie budowania świadomości znaczenia polskich nasion dla rodzimego rynku rolnego, a także kolejnych przedstawicieli polskich prywatnych firm nasiennych, którzy  zaangażują się we wspólną inicjatywę.

Priorytety Polskiej Grupy Nasiennej zostały również przedstawione Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi, które zadeklarowało otwartość na dialog w celu wypracowania płaszczyzny do współpracy.

Polskie firmy nasienne oferują rodzimym rolnikom materiał siewny, który ze względów biologicznych i ekonomicznych najlepiej odpowiada potrzebom lokalnego rynku rolnego – mówi Przemysław Sowul, przedstawiciel Polskiej Grupy Nasiennej. – Wiedza i doświadczenie polskich hodowców roślin sprzyja odbudowie znaczenia polskich odmian na rynku europejskim. Podkreślić trzeba, jak dużą rolę pełnią producenci kwalifikowanego materiału siewnego – rolnicy korzystając z wiedzy ekspertów otrzymują pewny materiał wysokiej jakości, gwarantujący bezpieczeństwo i wydajność plonów. Posiadając tak duży potencjał oraz sprzyjające warunki klimatyczno-glebowe, polskie nasiennictwo powinno odbudować pozycję Polski jako czołowego  producenta nasion traw w Europie.

Do końca lat 80. Polska była jednym z największych producentów i eksporterów nasion traw w Europie. Dzisiaj ok. 50 proc. nasion traw na naszym rynku pochodzi z impor­tu. Wysokiej jakości materiał siewny nowych odmian to nośnik postępu biologicznego, który jak podaje MRiRW odpowiada w ok. 60 proc. za wzrost plonowania upraw roślin.

Wysoka efektywność uprawy polskich odmian to rezultat wieloletnich badań nad jakością i jak najlepszym dopasowaniem odmian do lokalnych warunków – dodaje Witold Sapiński, reprezentujący Polską Grupę Nasienną. – Postęp w tej dziedzinie będzie możliwy, gdy przedsiębiorstwa hodowlane pozyskają na ten cel odpowiednie środki. Podstawą do ich uzyskania jest zwiększenie popularności i promocja tych odmian w kraju i zagranicą przy szczególnym uwzględnieniu ich wysokiej konkurencyjności.

Jak podkreślają przedstawiciele grupy, zwiększenie udziału nasion polskich odmian o 5 proc. względem odmian zagranicznych w skali dwóch, trzech lat, byłoby satysfakcjonującym wynikiem. Polska posiada olbrzymi kapitał społeczny, który należy wykorzystać. Doświadczenie producentów i wiedza oparta na technologii, jak również potencjał naukowy i hodowlany przy odpowiednim marketingu daje szansę na ekspansję eksportową krajowych firm nasiennych.

Rolnictwo wymaga zrównoważonego myślenia

W polskim rolnictwie rządzi wygoda. Produkcja – jak w każdej dziedzinie przemysłu – jest coraz bardziej zautomatyzowana i zaawansowana technologicznie. W 80-90 procentach dużych gospodarstw produkcyjnych funkcjonuje zmechanizowany, zamknięty system żywienia krów. W diecie zwierząt rolnicy również coraz częściej decydują się na prostsze rozwiązania, np. poprzez zwiększenie udziału kiszonki z kukurydzy kosztem bogatszych w białko, składniki mineralne i witamin z traw i roślin motylkowatych. W długiej perspektywie takie rozwiązania mogą mieć niekorzystny wpływ na wyniki finansowe gospodarstwa, a przede wszystkim na zdrowie każdego z nas.

Obecna dominacja kukurydzy w diecie krów wynika z doraźnych korzyści tj. łatwość sporządzania kiszonki bardzo dobrej jakości, wysoka wydajność energii z ha, wygoda w codziennym sporządzaniu dawki. Skutkiem jest natomiast konieczność bardzo dużego uzupełnienia diety w drogie białko i niezbędne składniki biologiczne, powodująca uzależnienie od koncernów i fabryk dostarczających pasze przemysłowe i dodatki paszowe. Co w sytuacji, gdy dochodzi do ograniczenia dostaw tych surowców – jak miało to miejsce w grudniu po pożarze w niemieckiej fabryce, gdzie produkuje się witaminę A i E? Dochodzi do obniżenia zawartości witamin w paszach treściwych i wzrostu cen premiksów. Naturalnym rozwiązaniem dla gospodarstw w tej sytuacji jest zwiększenie w dawkach udziału pasz objętościowych. Jest to oczywiście możliwe pod warunkiem ich wysokiej jakości i wartości energetycznej różnej wartości kiszonki z kukurydzy.
Powrót do bardziej naturalnego żywienia krów zwiększyłoby zaopatrzenie diety w związki biologicznie czynne i białko, a przez to zmniejszyłoby uzależnienie rolników od mieszanek. Sztuczne suplementy oczywiście pod względem składu chemicznego nie różnią się od naturalnych, ale już pod względem ich przyswajalności i aktywności w organizmie tak. To w efekcie powoduje spadek jakości mleka i wpływa na zdrowie konsumentów. Ponadto, dieta oparta na kukurydzy powoduje wzrost zachorowalności krów na kwasicę, która negatywnie wpływa na płodność krów zwiększając koszt utrzymania bydła i wpływając na cenę mleka.
Produkcja trawiasta, która najbliższa jest naturze, jest również najbardziej zrównoważona i zgodna z fizjologią przeżuwaczy. Z badań wynika, że zielonki i kiszonki z porostu łąkowego, roślin motylkowych oraz mieszanek roślin motylkowatych z trawami powinny być w maksymalnym stopniu wykorzystywane w żywieniu krów mlecznych jako cenne źródło witaminy A, E i beta-karotenu, które obok nienasyconych kwasów tłuszczowych wpływają korzystnie na jakość produkowanego mleka i zdrowie konsumentów.

Wbrew pozorom zmiana diety nie wpłynie na obniżenie produkcji jeśli utrzyma się wysoką jakość pasz. Coraz więcej mówi się o gospodarstwach ekologicznych, w których wytwarza się lepsze jakościowo mleko, ale to wciąż kropla w morzu, gdyż w wielu z nich podstawą diety jest także kukurydza tyle, że produkowana bez udziału pestycydów i nawozów sztucznych. Zmiana strategii żywienia jest potrzebna polskiemu rolnictwu zwłaszcza w obliczu rosnącej świadomości klientów, którzy coraz większą uwagę przywiązują do jakości wybieranych produktów. Trendy może podyktować jedynie przemysł mleczarski. Na razie odpowiedzią na potrzeby konsumentów jest ,,produkcja mleka bez GMO”. Ale czy to w tym miejscu przebiega linia podziału na mleko lepsze i gorsze ? Czy to GMO decyduje o składzie kwasów tłuszczowych mleka, zawartości witaminy A i E? Czy nie należy wyraźniej powiązać ceny mleka z paszami jakie zjada krowa i wynikającymi z tego faktycznymi walorami zdrowotnymi i technologicznymi np. mleko z pastwiska, mleko z koniczyny czerwonej itp.? Te różnice jakościowe już dawano nauka udowodniła.

Aktualności