Rolnictwo wymaga zrównoważonego myślenia

Sty 29, 2018 | Artykuły

W polskim rolnictwie rządzi wygoda. Produkcja – jak w każdej dziedzinie przemysłu – jest coraz bardziej zautomatyzowana i zaawansowana technologicznie. W 80-90 procentach dużych gospodarstw produkcyjnych funkcjonuje zmechanizowany, zamknięty system żywienia krów. W diecie zwierząt rolnicy również coraz częściej decydują się na prostsze rozwiązania, np. poprzez zwiększenie udziału kiszonki z kukurydzy kosztem bogatszych w białko, składniki mineralne i witamin z traw i roślin motylkowatych. W długiej perspektywie takie rozwiązania mogą mieć niekorzystny wpływ na wyniki finansowe gospodarstwa, a przede wszystkim na zdrowie każdego z nas.

Obecna dominacja kukurydzy w diecie krów wynika z doraźnych korzyści tj. łatwość sporządzania kiszonki bardzo dobrej jakości, wysoka wydajność energii z ha, wygoda w codziennym sporządzaniu dawki. Skutkiem jest natomiast konieczność bardzo dużego uzupełnienia diety w drogie białko i niezbędne składniki biologiczne, powodująca uzależnienie od koncernów i fabryk dostarczających pasze przemysłowe i dodatki paszowe. Co w sytuacji, gdy dochodzi do ograniczenia dostaw tych surowców – jak miało to miejsce w grudniu po pożarze w niemieckiej fabryce, gdzie produkuje się witaminę A i E? Dochodzi do obniżenia zawartości witamin w paszach treściwych i wzrostu cen premiksów. Naturalnym rozwiązaniem dla gospodarstw w tej sytuacji jest zwiększenie w dawkach udziału pasz objętościowych. Jest to oczywiście możliwe pod warunkiem ich wysokiej jakości i wartości energetycznej różnej wartości kiszonki z kukurydzy.
Powrót do bardziej naturalnego żywienia krów zwiększyłoby zaopatrzenie diety w związki biologicznie czynne i białko, a przez to zmniejszyłoby uzależnienie rolników od mieszanek. Sztuczne suplementy oczywiście pod względem składu chemicznego nie różnią się od naturalnych, ale już pod względem ich przyswajalności i aktywności w organizmie tak. To w efekcie powoduje spadek jakości mleka i wpływa na zdrowie konsumentów. Ponadto, dieta oparta na kukurydzy powoduje wzrost zachorowalności krów na kwasicę, która negatywnie wpływa na płodność krów zwiększając koszt utrzymania bydła i wpływając na cenę mleka.
Produkcja trawiasta, która najbliższa jest naturze, jest również najbardziej zrównoważona i zgodna z fizjologią przeżuwaczy. Z badań wynika, że zielonki i kiszonki z porostu łąkowego, roślin motylkowych oraz mieszanek roślin motylkowatych z trawami powinny być w maksymalnym stopniu wykorzystywane w żywieniu krów mlecznych jako cenne źródło witaminy A, E i beta-karotenu, które obok nienasyconych kwasów tłuszczowych wpływają korzystnie na jakość produkowanego mleka i zdrowie konsumentów.

Wbrew pozorom zmiana diety nie wpłynie na obniżenie produkcji jeśli utrzyma się wysoką jakość pasz. Coraz więcej mówi się o gospodarstwach ekologicznych, w których wytwarza się lepsze jakościowo mleko, ale to wciąż kropla w morzu, gdyż w wielu z nich podstawą diety jest także kukurydza tyle, że produkowana bez udziału pestycydów i nawozów sztucznych. Zmiana strategii żywienia jest potrzebna polskiemu rolnictwu zwłaszcza w obliczu rosnącej świadomości klientów, którzy coraz większą uwagę przywiązują do jakości wybieranych produktów. Trendy może podyktować jedynie przemysł mleczarski. Na razie odpowiedzią na potrzeby konsumentów jest ,,produkcja mleka bez GMO”. Ale czy to w tym miejscu przebiega linia podziału na mleko lepsze i gorsze ? Czy to GMO decyduje o składzie kwasów tłuszczowych mleka, zawartości witaminy A i E? Czy nie należy wyraźniej powiązać ceny mleka z paszami jakie zjada krowa i wynikającymi z tego faktycznymi walorami zdrowotnymi i technologicznymi np. mleko z pastwiska, mleko z koniczyny czerwonej itp.? Te różnice jakościowe już dawano nauka udowodniła.

Aktualności